Był taki okres w moim życiu, że, gdyby ktoś zadał mi pytanie, co czuję, miałabym poważne problemy z udzieleniem odpowiedzi. Myśli zdominowały każdą chwilę mojego życia, a ich prędkość dorównywała chyba prędkości tachionów. Zmysły służyły półkuli logicznej, w szczególności tym jej funkcjom, dzięki którym doświadczałam „przyrostu” wiedzy lekarskiej służącej dobru ogólnemu lub ułatwianiu życia chorym domownikom. Jeśli chodzi o odczucia, to sprowadzały się do obserwowania dysfunkcji w zakresie własnego organizmu, zwłaszcza po męczących dyżurach w szpitalu.

Zanim uświadomiłam sobie, że na życiowe doświadczenie w pełnym spektrum służy współpraca półkul mózgowych (logicznej i intuicyjnej),minęło wiele lat, a potem jeszcze kilka, bym doznała ogromnej przyjemności odczuć płynących z obserwacji, dotyku czy słyszenia. Mam na myśli nie tylko rozkosz oglądania piękna natury, lecz w ogóle wszystkiego, co się dzieje wokół.
Zaczęłam dostrzegać piękno w tzw. brzydocie i nieskończoną potęgę wiedzy płynącej wieloma kanałami, w tym poprzez niedoceniane zmysły. W ramach prowadzonych przez Centrum OBK „Vega” warsztatów, z ogromną radością obserwuję jak uczestnicy odkrywają swój zmysł kinestetyczny, jak bardzo cieszą się z posiadania własnego ciała i ile radości może dać ruch, a w szczególności taniec wyrażający ich odczucia na dany moment.

Rozjaśnione uśmiechem twarze czasami przeorane długoletnim cierpieniem, coraz większa gracja w ruchu i spontaniczny śmiech w grach dla dorosłych uświadamiają mnie i przede wszystkim im, że nasze codzienne życie może być dla nas źródłem wielkiej radości i przyjemności, że naprawdę nie musimy być posiadaczami bajkowej fortuny, zagranicznego wykształcenia, czy nadzwyczajnego stanowiska pracy, by móc doświadczać rzeczy niezwykłych.
Kapitał posiadamy w sobie. To wielka skala emocji -od smutku do radości, od zachwytu do zniechęcenia. To ogrom bogactwa zupełnie przez nas pomijanego składającego się na doznawanie życia w coraz szerszym spektrum.

Dzisiaj wiem, że aby tak się stało, należy prowadzić samoobserwację i nauczyć się „wchodzenia” w stan Ciszy. To stan wewnętrznego spokoju, gdzie panujemy nad myśleniem, a właściwie wybieramy myśli do kreacji. To tak jakbyśmy coraz bardziej spowalniali pracę umysłu, aż do kompletnej ciszy. Dopiero z tego pułapu jesteśmy w stanie zaobserwować jak bardzo piękne i bogate jest nasze życiowe doświadczenie, jak cudownie jest posiadać taki garnitur emocji, bowiem nadaje on głębi każdemu życiowemu doznaniu.