Bardzo powszechnymi chorobami w świecie są: nerwica i depresja. Im większe problemy nurtują społeczeństwo, tym nasilenie zachorowań na tą przypadłość jest większe. Trudno się dziwić, że w naszym kraju, w dobie wielkich zmian politycznych i gospodarczych, wielu ludzi zostało wręcz zaszokowanych nowym stylem życia. Większość z nich nie jest w stanie dostosować się do rzeczywistości i ogarnęły ich bezradność i strach.
Takie elementy są doskonałą pożywką dla nerwic. Nie może być wątpliwości, że nerwica to nie jest zakaźna choroba spowodowana jakimś wirusem czy bakterią. Nie ma też wątpliwości, że stosowane w takich przypadkach środki psychotropowe i uspakajające nie są lekiem na tą chorobę a jedynie środkiem powodującym przytłumienie i „ogłupienie” naszego rozumu.

Kiedy środki te przestają działać a obiektywne przyczyny takiego stanu nie ustąpiły, objawy nerwicy wracają jak przysłowiowy bumerang. Jedynie oswojenie się z problemami i czas, który jak się często mówi, goi rany, powoduje osłabienie nerwicy. Często tragedie rodzinne, które bywają przyczyną nerwic, potrzebują sporo czasu aby „zabliźnić rany” i zlikwidować obiektywne przyczyny nerwic. Wniosek z tego można wyciągnąć jeden – najlepszym lekarzem na choroby nerwicowe i depresje jesteś Ty sam i nikt bardziej nie jest w stanie pomóc Tobie jak Ty sam. Świadomość faktu, że tkwienie w przygnębieniu, życie w nerwicy, powoduje niszczenie Twojego zdrowia, skraca Twoje życie, skłania do przemyślenia tego problemu i „ucieczki” od takiego sposobu życia. W swojej działalności spotykam się bardzo często z przypadkami, gdzie pacjenci uskarżają się na nerwice i depresje. Przeraża mnie ilość uskarżających się na te choroby bo ponad 70% pacjentów przypisuje sobie tą dolegliwość. Na pewno część z nich uskarża się bo to dość „modna choroba” ale większość z pacjentów faktycznie posiada ten problem. Jak wcześniej wspomniałem, że choroba ta musi mieć obiektywne przyczyny które są dla niej pożywką. Nie ma lepszego sposobu jak odsunięcie tych przyczyn, zbagatelizowanie ich i zapominanie o nich. Staranie się o to aby na twarzach naszych częściej gościł uśmiech a nie przygnębienie. Oczywiście, że np. dla matki która straciła swoje ukochane dziecko, zbagatelizowanie takiej przyczyny jest absurdalne i konieczność pogodzenia się z faktem wymaga czasu. Należy wówczas czynić wszystko aby maksymalnie skrócić ten czas i doprowadzić do tego aby na twarzy pojawiał się częściej uśmiech. Nie u wszystkich jednak przyczyny mają takie poważne podłoże i na pewno przy odrobinie chęci daje się je likwidować. Spotykam się z ludźmi, którym utrata pracy, zawód miłosny, niepowodzenia w interesach, zdrada małżeńska, obawa przed poważną chorobą i tym podobne problemy, stwarzają na pozór obiektywne źródła nerwic. Czymże to jest w porównaniu z kalectwem, poważną nieuleczalną chorobą?. Każdy z tych ostatnich chętnie zamieniłby się tymi problemami. W swojej praktyce staram się uświadomić ludziom wagę ich problemu, otworzyć tak oczy aby mogli inaczej patrzeć na swoje życie i doceniać to czego inni nie mają. Zalecam zażywanie naturalnego, hawajskiego soku NONI, który posiada w swoim składzie bardzo ciekawy alkaloid zwany kseroniną, powodujący harmonizację hormonów, wzmocnienie systemu immunologicznego i zwiększenie więzi międzykomórkowej a tym samym regenerację tkanki. Efekty są wręcz rewelacyjne.
Pacjenci, których trapiły lęki, nie wychodzili z domu, nie potrafili pohamować swoich emocji, stają się bardzo uspokojeni, często mnie odwiedzają i potrafią się wreszcie uśmiechać.
Cieszą mnie te sukcesy i chciałbym u wszystkich znerwicowanych zamienić ich nerwicę na bardziej przyjazną „śmieszycę”