Nowa wizja uzdrawiania - część III

Droga do zdrowia
Obserwując moich pacjentów (nie wyłączając siebie) doszłam do przekonania, że proces zdrowienia można podzielić na kilka faz w czasie których dokonuje się osobista przemiana. Na każdym etapie pacjent musi zaakceptować swoją sytuację, by móc podjąć dalsze decyzje dotyczące terapii. Wielu pacjentów rozpoczyna swoją podróż do zdrowia z wielkim zapałem, potem zatrzymuje się na różnie długi czas, by móc zintegrować się z nowym "ja", które wyłoniło się w trakcie prosesu.
Jak daleko dotrzemy, zależy w znacznej mierze od posiadanej wiedzy i otwartości na poznawanie nowych nieznanych części siebie i akceptację, że pewne elemnety naszego życia muszą odejść.
Dr Elisabeth Kubler-Ross opisała w swojej książce " O śmierci i uzdrawianiu" pięć etapów , których doświadcza każdy pacjent w drodze do zdrowia. Są nimi: zaprzeczenie, gniew, transakcja, depresja i akceptacja.

Zaprzeczenia używa każdy z nas. Najczęściej wynika ono z lęku przed nową sytuacją, jaką niesie ze sobą choroba, z konieczności " przestawienia" swojego życia na inne tory. Jak już wcześniej wspominałam, choroba jest wynikiem ignorowania swoich potrzeb. Im dłużej odmawiamy sobie samorealizacji w wybranych aspektach życia, tym większe problemy zdrowotne pojawią się w zaniedbanych ( świadomie, czy też nie) obszarach naszego istnienia. Różnie długo trwa ten etap. Czasami dużo kosztuje, ale kiedy " dorośniemy", poczujemy się bezpiecznie, możemy odrzucić zaprzeczenie. Oznacza to gotowość na stawienie czoła sytuacji. Z moich obserwacji wynika, że niezbędnym elementem warunkującym otwarcie pacjenta na kolejną fazę uzdrawiania - gniew, jest miłość chorego do siebie, jak również troskliwa opieka i łączność z najbliższymi osobami.

Gniew pojawia się jako wyraz buntu przeciwko sytuacji, w której się znaleźliśmy. Dlaczego to właśnie ja? W życiu każdego człowieka pojawia się wiele takich faz. Pamiętam swój bunt, kiedy dowiedziałam się o dramatycznej sytuacji zdrowotnej mojego dziecka. Natychmiast pojawiły mi się przed oczami wszystkie problemy chorobowe domowników, których bezustannie doświadczyłam od wczesnego dzieciństwa i poczułam jak wielki ciężar przygniata mnie do ziemi. Cierpienie było nie do zniesienia. Moje życie jawiło mi się jako jedno niekończące się pasmo ciężkich chorób, z którymi medycyna konwencjonalna nie radziła sobie zupełnie, a ja nie znajdowałam w sobie siły, by iść dalej. I tak dotarłam do kolejnego etapu: transakcji. Najpierw jednak moje usiłowania skierowałam na pozbycie poczucia winy i obwinianie innych za sytuację, w której się znalazłam.
"Umowa z Bogiem", którą wówczas zawarłam i jak mi się wówczas wydawało brak reakcji ze strony tej potężnej uzdrawiającej siły, przwiodły mnie do depresji. Wydawało mi się, że w tej sytuacji tylko stłumienie uczuć jest w stanie choć na chwilę uwolnić mnie od bólu. Odrzuciłam siebie, swoją osobowość jako tę część mnie samej, która niesie ze sobą cierpienie nie do zniesienia. Nie miałam dosłownie siły, by żyć. Jedynymi momentami, kiedy myślałam jasno i byłam w stanie wykrzesać z siebie siłę do funkcjonowania, była moja zawodowa praca i opieka nad chorymi domownikami. Nie potrafiłam również nikogo poprosić o pomoc
( choroba mamy zmusiła mnie od dzieciństwa do pełnienia roli dorosłej osoby).

Myślę, że ten etap w niektórych aspektach mojego życia trwał bardzo długo.
Akceptacja.
Najszybciej uruchomiłam działania związane z zapewnieniem sobie odpowiedniej wiedzy, by wesprzeć tych, których kochałam. Najtrudniej było mi zaakceptować siebie i swoje potrzeby. Myślę, że wiedzą o tym wszyscy, którzy znaczną część swojego życia spędzili z ciężko chorymi domownikami. Po pewnym czasie funkcjonowania bez wypoczynku i systematycznego samoodrzucenia nie odczuwamy jakichkolwiek potrzeb. Myślę, że na tym etapie ludzie poddani przewlekłej traumie potrzebują ogromnego wsparcia ze strony kochającego otoczenia, by dotrzeć do siebie i wyrazić to, czego potrzebują, a następnie podjąć próby realizacji. Miłość i cisza to najlepsi sprzymierzeńcy tego etapu.

Odrodzenie, to etap w którym odkrywasz siebie na nowo. To okres intensywnego integrowania z nowymi wewnętrznymi rezerwami, do których nie mogliśmy dotrzeć wcześniej. Spoglądasz w przeszłość i z tego nowego pułapu rozpoznajesz we wszystkich traumatycznych doświadczeniach trudne lekcje, których owocem jesteś nowy ty. Podobnie jak na wcześniejszych etapach daj sobie czas, by proces składania nowego ja przebiegał w pełnej harmonii z odczuciami.
Powrót do zdrowia jest związany nierozłącznie z tworzeniem nowego życia w oparciu o zmieniony całym procesem wizerunek własny.

W moim przypadku proces przemian był bardzo burzliwy. Jak mówią moi znajomi poza bardzo kochanymi przeze mnie dziećmi, z przeszłością nie wiąże mnie nic. A radosna twórczość, którą dzielę się ze wspaniałymi ludźmi, daje mo ogromne poczucie radości i celowości życia, czego i