
Chciałabym się pogodzić z moją przyjaciółką. Co mam zrobić?
Odrzucić założenie, że jesteś z nią pokłócona i zaprzestać spodziewania się po niej jakichkolwiek zachowań. Dopóki zakładasz potrzebę pogodzenia się z kimś, wierzysz, że jesteś poróżniony; tym sposobem kreujesz konflikt.
Zanim powstał mój problem, nie myślałam negatywnie. Przeciwnie, byłam beztroska, radosna, nie spodziewałam się żadnego zła.
Jeśli spotkało cię coś niemiłego, twój pozytywny nastrój albo był grą mającą na celu zaskoczenie ciebie, albo podjęłaś decyzję zaznania przykrości w tym samym czasie, w którym ową przykrość wykreowałaś. Kreacja może następować w tej samej chwili, co decyzja o jej urzeczywistnieniu. Abyśmy mogli coś stworzyć, nie potrzebujemy długo o tym myśleć, wystarczy jedna decyzja.
Jak mógłbym uczynić siebie i świat szczęśliwszym?
Oto „pytanie–gra”. Nie możesz uczynić nikogo szczęśliwym, ponieważ wszyscy już są szczęśliwi, a raczej tacy, jacy są (bez ról). Tylko takie założenie pozwala swobodnie przejawiać się Szczęśliwości. Dopóki uważasz, że komuś brak szczęścia, kreujesz mu jego brak. Pomagając ludziom będziesz u nich kreował potrzebę pomocy, czyli problemy moralne, choroby itp. Przejawiając w sposób naturalny hojność (tak wobec innych, jak i wobec siebie) z pełną świadomością, że ludzie twej hojności nie potrzebują, a jedynie lubią jej doświadczać, zaprzestaniesz tworzenia bazy do gry w niedostatki, głód i cierpienie. Powodem, dla którego istnieli ludzie potrzebujący pomocy była zarówno ich własna chęć doświadczania trudności, jak i wewnętrzna postawa wszystkich istot (postrzegali oni rolę cierpiących za realną rzeczywistość – chcieli im pomagać, złościć się na nich, śmiać się z nich, zastanawiać nad problemem ludzkiej niedoli, buntować przeciwko złym rozwiązaniom ekonomicznym bądź tzw. ludzkiej obojętności itd.).
Wszyscy jesteśmy świadomi swego szczęścia i nieustannie pozwalamy je sobie doświadczać.
W jaki sposób mógłbym dać sobie bogactwo?
Nie możemy dać sobie tego, co już posiadamy. Możemy jedynie zaprzestać kontynuowania gry w ubóstwo, braki, wyrzeczenia i lęki o stan naszych finansów. Nie dajemy sobie zbyt wiele, kiedy na przykład chcemy grać rolę osób rozwijających się duchowo przy jednoczesnej negacji materializmu, również kiedy bawimy się w sprawdzanie, na ile bliscy nas kochają (wówczas przydzielamy im rolę naszych sponsorów lub skąpców). Zaprzestanie kontynuowania, którejś z gier i nietworzenie nowej, pozwoli nam zauważyć niedostrzegalne dotąd możliwości. Przy okazji chciałabym zaznaczyć, że każdy korzysta z Bogactwa w takim stopniu, w jakim chce. Jeśli ktoś używa go więcej, nie jest gorszy ani lepszy od tego, który decyduje się czerpać mniejsze korzyści.
Czy mamy wpływ na innych ludzi?
W prawdziwej rzeczywistości (pomijając role) nie istnieje coś takiego jak wpływ. Dlaczego? Ponieważ nie istnieją inni ludzie. Wszyscy jesteśmy niczym jeden organizm, który jedynie bawi się w podział na komórki. Każdy człowiek zawsze zachowuje się tak, jak chcesz, aby się zachowywał, ale nie z racji Twojego nań wpływu, lecz z przyczyny zgoła odmiennej – ponieważ jest Tobą, Twoim własnym JA.
Dlaczego moje modlitwy się nie spełniają?
Ponieważ odmawiasz sobie ich spełnienia (w niektórych przypadkach może to być decyzja słuszna). Wszystko zależy od tego, w co chcesz grać, jakich stanów doświadczać. Jeśli według ciebie Bóg dysponuje potężniejszą mocą stwórczą, niż ty sam – a zwykle taką przydajemy Mu rolę – i nie obdarza rzeczą, na której ci zależy, możesz poczuć bezradność, a z czasem nawet popaść we frustrację (zależy, na ile przedmiot twych modlitw uczyniłeś dla siebie ważnym). Jeśli taka sytuacja ciebie dotyczy, najpewniej jest twoją wolą:
– doświadczyć bezradności, pragnienia, poczucia braku tej rzeczy, oczekiwania lub (i) zniechęcenia, braku wsparcia i pomocy;
– manifestować, jak bardzo rzecz ta jest dla ciebie ważna;
– ustrzec się przed błędem (jeśli spełnienie prośby nie jest dla ciebie korzystne).
Często pożądana przez nas rzecz bywa jedynie podkładką do realizacji któregoś z wymienionych celów.
Chciałbym zrzucić maski i przejawiać siebie prawdziwego
W każdej chwili teraźniejszej bądź świadom siebie. Niektórzy nazywają to uważnością. Obserwuj swoje zachowania, uczucia i reakcje bez oceny, a to, co nie było tobą, oddzieli się i odpadnie. Podobnie można robić wobec innych osób, choć twoja autentyczność wszystkich „czyni” prawdziwymi. Obserwuj każdą istotę bez oceny i emocji, bez stawiania jej warunków, że powinna się zmienić, bez najmniejszego nawet oczekiwania efektów. Innymi słowy: kochaj ją bezwarunkowo.
Dlaczego kiedy nadaję osobom pozytywnego znaczenia, one pokazują siebie ze złej strony?
Ponieważ jakiekolwiek nadawanie znaczeń nie pozwala istocie przejawić siebie prawdziwą. Myślenie o rzeczach, że są dobre, piękne czy doskonałe, jest niczym przyklejanie kartek na kwiatach. Nie ma znaczenia, że na kartkach pisze „to unikalny, piękny okaz” – z ich powodu rośliny nie mogą się rozwijać. Poczułam złość, kiedy pewnego dnia moja znajoma stwierdziła: „W twoim związku jest lepiej, niż w moim”. Jeśli wszystkie rzeczy i osoby mamy za doskonałe, wychodzimy poza iluzję ról, lecz stosując ocenę, zawsze musimy się liczyć z tym, że może się ona komuś nie spodobać i ten ktoś będzie chciał postąpić po swojemu.