Kiedy żyjemy chwilą obecną potrafiąc dostrzegać w niej wspaniałe możliwości i dobro, pozwalamy, aby pierwotne stany mogły znaleźć wyraz w naszym życiu. W efekcie takiej postawy doświadczamy sytuacji wywołujących radość, szczęśliwość oraz wszystko, co sprawia, że życie nabiera wspaniałych barw. Kiedy jesteśmy gotowi brać od świata to, co ma dla nas najlepszego z założeniem, że jest tylko najlepsze, naszym udziałem stają się wydarzenia potwierdzające ową tezę. Kiedy nie gramy kogoś innego, niż jesteśmy, ani nie spodziewamy się po innych negatywnych zachowań (czyli nie narzucamy innym ról), wtedy wszyscy ludzie łącznie z nami okazują się szczerzy, autentyczni, naturalni, a sytuacje układają się niczym doskonale pasujące fragmenty najpiękniejszego witrażu. Doświadczamy przy tym stanu wewnętrznej harmonii i zgody z samym sobą. Wszystko zdaje się mieć swój sens i miejsce.

Tak dzieje się samo do chwili, kiedy nie zaczniemy kombinować i niby podświadomie ulegać wątpliwościom: „Czy po tak długim okresie powodzeń nie nastąpi przypadkiem coś strasznego?”, „Jak długo może trwać szczęście?”, „Kiedy i gdzie istnieje jego kres?”, „Cierpienie jest częścią życia, toteż kiedyś będę musiał się z nim zetknąć”. Te i podobne myśli bombardują umysł, zasiewają w sercu wątpliwość. Samo zwątpienie nie tworzy jednak negatywnej sytuacji. Emocja (myśl) sama z siebie nie posiada mocy stwórczej. Przejawionych form nadaje jej nasza wola. Toteż nie obawiaj się swych „czarnych myśli”, które trzymałeś w swej duszy, nawet jeśli trwało to wiele lat. Chwila teraźniejsza pozostaje czysta, świeża, wolna od wszelkiej iluzji, chyba że nadasz jej innego znaczenia, chyba że swoim myślom przydzielisz rolę działających niezależnie od ciebie i posiadających moc kreacji. Czyniąc to będziesz się jednak musiał posłużyć własną wolą.

Niektórzy twierdzą, że dawno temu istniało na świecie więcej miejsc zwanych rajem. Żyli tam niebywale szczęśliwi ludzie. Ich śmiech wraz ze śpiewem barwnych ptaków rozbrzmiewał po lasach, owocowych sadach, płynął przez pokryte barwnym kwieciem pola. Tak było zawsze, do jednego szczególnego dnia. Wtedy to w umysłach ludzi zrodziło się pytanie: „Czy nasza przyszłość zawsze będzie taka szczęśliwa?”. Zakiełkowało ono niczym przybyły nie wiadomo skąd gatunek chwastu, najpierw niepokaźnie, nic nie znacząco, potem coraz natrętniej, aż kwiaty szczęśliwości, miłości i spokoju zostały przezeń zupełnie zagłuszone.
– Wiemy niemal wszystko – stwierdziła część mieszkańców szczęśliwej krainy. – A jednak żaden z nas nie zna swej przyszłości. Jaką mamy gwarancję, że nie spotka nas coś nieprzyjemnego?
– Nie, nie mamy takiej pewności – przyznała reszta społeczeństwa.
Od tej pory w serca ludzi wkradły się: lęk, niepewność, wątpliwości. Przestali ufać jeden drugiemu, zaczęli się zbroić, ochraniać, zabezpieczać. Wedle ich oczekiwań już niebawem pojawiła się okazja, by móc wykorzystać swój oręż i stanąć do walki. Krainę zaatakowali wojownicy z obcych ziem. Jej mieszkańcy ponieśli straty. Kiedy doszli do siebie, postanowili odegrać się na swym wrogu. I odtąd zapomnieli o dawnym spokoju, beztrosce, bezpieczeństwie. Toczyli wojny z obcymi, a siebie samych ranili złym słowem i niechlubnym czynem. Tylko nieliczni z ludu czasem oddawali się wspomnieniom wzdychając bezradnie:
– Kiedyś były inne czasy. Ale one już nie powrócą, bowiem nigdy nie można mieć pewności, co czeka nas następnego dnia.

Czy tu i teraz chcesz czerpać z Dobroci swojej i świata? A może wolisz bawić się w niepewność wobec swej przyszłości potwierdzając swe obawy przejawionymi zdarzeniami? Zastanów się przez chwilę, czym się zajmujesz?, co uznajesz za realnie istniejącą rzeczywistość?, czym wypełniasz swe serce, życie i myśli:

– szczęśliwością czy przeświadczeniem, że nie możesz sobie na nie pozwolić;
– miłością czy poczuciem niekochania, zranieniem, nienawiścią, zaborczością, niezadowoleniem, zgorzkniałością, zazdrością, nieżyczliwością, złością;
– zaufaniem czy nieufnością;
– spokojem i bezpieczeństwem czy niepokojem (lękiem, niepewnością);
– poczuciem własnych nieograniczonych możliwości czy przeświadczeniem o swej niemocy, ubóstwie, zniewoleniu?

Czy chcesz doświadczać już istniejącej Rzeczywistości, czy też wolisz kombinować, gmatwać sobie życie, tworzyć jakieś dramatyczne okoliczności, a na ich planszy odgrywać niebanalne skomplikowane role? Dla realizacji pierwszego wariantu „nie będziesz mógł” popisywać się Mocą, bowiem cały doskonały Świat już istnieje. W nim też Energia Stwórcza płynie tak samo przez wszystkie istoty, a dzieła ich rąk i umysłów okazują się unikalne, lecz na równi doskonałe; nie ma w nim gorszych, ani lepszych dzieł. Za to druga alternatywa stwarza większe pole do popisu. Jako ciekawostkę podam przykładowy sposób wykorzystania w niej Stwórczej Mocy. Będzie to swoista Recepta dla początkującego Maga.
Najpierw w swym umyśle zasiej ziarno niepowodzeń. Im ciemniejsze i bardziej pokręcone, tym lepiej. Następnie umieść je przed swymi oczyma i przez jego pryzmat postrzegaj rzeczywistość. Dręcz się złymi myślami i wierz usilnie, że to świat ci je zesłał, ponieważ jego esencją jest zło. Na koniec – wciąż wierząc w realność tego, co widzisz, a co teraz już zostało prawdziwie zmaterializowane – idź dalej przez życie. We wszystko, co czynisz, wkładaj wiele wysiłku i nie zapomnij: zło istnieje prawdziwie!
Co radzisz dla tych, którzy popadli w chorobę zwaną uporczywym kreowaniem destrukcji? Jak wyjść z matni problemów, bólu i niepowodzeń?

Po pierwsze nie musisz z niczego wychodzić, ponieważ w niczym nie siedzisz (no, może w krześle lub fotelu). Jeśli uważasz, że grzęźniesz w problemach, to czynisz to na płaszczyźnie swych wyobrażeń, a te zasilone decyzją ich doświadczenia przejawiają się w twoim świecie. Jednakże fakt ich przejawiania się w materii nie świadczy o ich realnej niezmiennej naturze. To, co uznajemy za rzeczywistość, w samej rzeczy nabiera cech rzeczywistości. Decyduje o tym nasza Moc Kreacji. Nie inaczej! Posiadamy taką Moc, że potrafimy urealnić kompletną iluzję. Trzymamy ją jednak tylko do chwili, do której chcemy wierzyć w jej prawdziwość. Po drugie... każdy z nas dobrze o tym wie. Wszystko jest dobre, piękne i doskonałe. Żadna iluzja nie robi wrażenia prawdziwej, jeśli nie nadasz jej takiej mocy. To Ty powołujesz swe pomysły do życia i Ty potrafisz zaprzestać ich urealniania. Chcesz piękna? Dostrzeż piękno! Chcesz Dostatku? Zauważ dostatek i z niego korzystaj! Chcesz miłości? Zważ, że nic, prócz niej nie istnieje. Obawy, jakoby powodzenie było rzeczą nietrwałą, wynikają z naszej chęci do postraszenia samych siebie lub „sprawdzenia się” w trudnych warunkach. Są bazą wyjściową do zainicjowania nowej gry, w której sam sobie i pewnym osobom obrałeś jakąś rolę i pewnie jesteś ciekaw, jak pomysł ten wypali na żywo.
Jakkolwiek swych pomysłów nie uczynimy realnymi, wciąż prawdą pozostaje Miłość, Wszechmoc, wolność wyboru i nieograniczone możliwości.
W swym pierwotnym znaczeniu gra służy jedynie rozrywce, a role – zabawie. Jednak z chwilą nadania im znaczeń prawdziwej rzeczywistości zostają one niejako nałożone na już istniejącą Doskonałą Rzeczywistość. To może zmylić. Ale nie nas, osobistych twórców tej precyzyjnej roboty. My wiemy, że nawet kiedy rozpoczynamy grę na serio, zawsze możemy zwolnić ją z tej dodatkowej roli, a wtedy okaże się niewinną zabawą lub – jeśli w swej treści przeczy temu, co jest – przestaje istnieć w świecie przejawów. Tak więc nasze życie będzie się doskonale układać i zsyłać nam powody do radości tak długo, aż za prawdę nie uznamy trudności, braków, niepowodzeń. Lecz nawet wtedy będzie to wiara pozorna, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że... nasze życie zawsze się doskonale układa i nieprzerwanie zsyła powody do radości.