
Jeśli unikacie wyjaśniających rozmów konfliktowych, oczywiście może mieć to jakieś uzasadnienie. Bez względu na wszystkie racjonalne wytłumaczenia (i wybiegi) istnieje głębszy (bardzo zrozumiały) powód: obawa przed konsekwencjami. Obawa, że wszystko będzie jeszcze gorsze, obawa przed „nieodpowiednim” zachowaniem się podczas rozmowy konfliktowej, utracenia twarzy, zranienia i w końcu pozostania na ruinach i zgliszczach.
Obawa ta występuje najczęściej równocześnie z innym fenomenem: pomijamy możliwe pozytywne konsekwencje i całkowicie koncentrujemy się na potencjalnych negatywnych skutkach. Widzimy je w mrocznych barwach: „Jeśli zacznę o tym mówić, to inni przestaną mnie lubić”. „Jeśli coś powiem, szef będzie na mnie zły”. „Z pewnością wszyscy wyśmieją mnie za moimi plecami”. „Kiedy będę stał przed klientem, z pewnością nie wyduszę z siebie ani słowa”.
Wszystkie pozytywne doświadczenia, które być może już zebraliśmy w podobnych sytuacjach, są pomijane. Negatywne wrażenia mają podwójne znaczenie. Nawet jeśli szef niezliczoną ilość razy reagował pozytywnie na propozycje racjonalizacji, to w pamięci pozostają te trzy razy, kiedy odesłał nas zdenerwowany. Generalnie nieprzyjemne przeżycia zapamiętujemy dużo silniej i zajmujemy się nimi wewnętrznie dużo intensywniej niż dobrymi. Negatywne doświadczenia wydają się być we wspomnieniach dużo gorsze, niż faktycznie były.
Najprawdopodobniej znacie opowieść Paula Watzlawicka o mężczyźnie, który chce pożyczyć młotek od sąsiada. Wyobraża sobie intensywnie, jak i dlaczego zareaguje on odmownie i w końcu wywrzaskuje zaskoczonemu sąsiadowi prosto w twarz, że wcale nie chce jego głupiego młotka – nie prosząc go o niego wcale. Trochę mniej drastycznie, ale z podobnym wynikiem, zachowuje się wielu ludzi. Postrzegają rzeczywistość adekwatnie do swoich negatywnych fantazji:
Anke, Lisa i Margit dzielą ze sobą biuro. Anke i Lisa rozumieją się świetnie, Magrit czuje się w coraz większym stopniu wykluczana. Chętnie pomówiłaby o tej sytuacji, jednak stale sobie wyobraża, że obie koleżanki mogłyby zareagować bardzo niezrozumiale, odpychająco i raniąco. Interpretuje ich zachowanie adekwatnie do tej fantazji – i znajduje potwierdzenie: Anke i Lisa nigdy nie pytają, czy chce iść z nimi na przerwę obiadową (przy czym Margit zapomina, że sama na początku odmawiała lub że mogłaby sama podjąć inicjatywę). Interpretuje spojrzenia jako lekceważące lub prowokujące. Wierzy, że spychane są na nią najnieprzyjemniejsze zadania. Im dłużej odwleka wyjaśniającą rozmowę, tym bardziej ogranicza się w swoich założeniach przez przypuszczalne wskazówki, że obie koleżanki nie są zainteresowane lub też być może zareagują negatywnie.
Przy pomocy negatywnych fantazji blokujecie się sami. Podchodzicie do rozmowy z uprzedzeniami. Wszystko, co się przydarza, interpretujecie tak, że potwierdza to wasze negatywne założenia. Nie dziwi więc, kiedy rzeczywiście nie możecie tak łatwo i przytomnie reagować, jak w sytuacjach, do których podchodzicie bez uprzedzeń lub z pozytywnym nastawieniem. Zaplączecie się, będziecie się usprawiedliwiać lub stale powtarzać. Wasz rozmówca zareaguje na to – i wasze negatywne oczekiwanie rzeczywiście potwierdzi się, mniej lub więcej.
Praktyka
Jakie negatywne fantazje was zajmują?
Obserwujcie siebie przed trudnymi sytuacjami lub rozmowami:
- Jakie negatywne sytuacje często sobie wyobrażacie? Czy macie konkretne, ulubione fantazje?
- Jak realistyczne są wasze fantazje? Jak często zdarza się to, co wcześniej sobie negatywnie wyobraziliście?
Obawa i połączone z nią negatywne fantazje o przebiegu rozmowy konfliktowej są najczęściej głęboko leżącą przyczyną, dla której jej unikamy. Przyznanie się do tego nie jest żadnym wstydem. Wszystkim nam się to zdarza. Ale możecie coś przeciwko temu zrobić.
Rozwijanie pozytywnych fantazji
Istnieje skuteczny środek zaradczy przeciwko negatywnym fantazjom: pozytywne fantazje. W końcu rozmowa konfliktowa może również przebiec dobrze. Zanim zajmiemy się tym, jak zastąpić negatywne fantazje pozytywnymi, chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt.
Jeśli gubicie się w negatywnych wyobrażeniach, to nie macie wysokiego zdania o sobie, swoich bliźnich lub „warunkach ramowych”. Negatywne fantazje opierają się:
- albo na lekceważeniu własnej osoby: przeceniacie własne możliwości skutecznego przeprowadzenia rozmowy konfliktowej;
- na lekceważeniu partnera konfliktu: chociażby jego gotowości wykazania chęci współpracy;
albo na lekceważeniu sytuacji: przeceniacie możliwości, które oferuje sytuacja.
Lekceważenie nie ma nic wspólnego z realistyczną oceną waszych możliwości lub sytuacją. Możecie dojść do wniosku: „W tej chwili nie chcę prowadzić tej rozmowy, bo jestem zbyt zdenerwowana”. Potem przygotowujecie się konkretnie do niej, szukacie okazji i prowadzicie ją. Kiedy lekceważycie siebie, dochodzicie raczej do wniosku: „Jestem zbyt nerwowa, by prowadzić takie rozmowy. Lepiej w ogóle to zostawię”. Lekceważenie jest uogólnianiem – i nie odpowiada prawdzie.
Praktyka
Zajmijcie się jeszcze raz fantazjami z ostatniego ćwiczenia:
- Czy oszacowaliście realistycznie własne umiejętności? Czy wasz szacunek opiera się na doświadczeniach?
- Gdzie przeceniliście własne umiejętności? Gdzie przyjęliście ogólne założenie, że nie umiecie czegoś albo robicie to źle, bez zapytania siebie, jak możecie się tego nauczyć albo poprawić?
Siła umacniających wewnętrznych monologów
Tak samo, jak oddajecie się negatywnym wyobrażeniom o możliwym przebiegu rozmowy konfliktowej, możecie sobie również wyobrazić jej przebieg w jaśniejszych barwach. Przygotowujecie intensywnie tę rozmowę i wyobrażacie sobie w myślach, jak odważnie i pewnie ją prowadzicie. Istnieje skuteczny środek, przy pomocy którego możecie się sami motywować i wspierać: poprzez umacniające rozmowy z samym sobą.
Najczęściej w sytuacjach stresowych, prowadząc rozmowy z innymi, prowadzimy równocześnie wewnętrzny monolog. Oceniamy w nim siebie i swoje zachowanie. Wyciągamy wnioski z tego, co mówią inni i tworzymy zależności wydarzeń ze swoim wewnętrznym wyobrażeniem: „Teraz się jąkam, wiedziałem, że tak będzie”. „Myśli na pewno, że może mnie oszwabić...” Wzmacniamy w ten sposób działanie negatywnego wyobrażenia – najczęściej, by pomniejszyć własną wartość i zwymyślać samego siebie.
Techniki tej możecie jednak o każdej porze użyć w sposób konstruktywny. W sporcie dawno uznano znaczenie mentalnego przygotowania do zawodów. Kto wierzy w siebie, ma większe szanse, by wygrać. Jak często sportowcy wyczynowi narzekają na spadek formy – nie dlatego, że mieli problemy techniczne lub fizyczne, ale ponieważ nagle stracili zaufanie do swoich umiejętności. Walkę przegrywa się wtedy w głowie. Również trudna rozmowa jest jak zawody sportowe, podczas których zwyciężacie nad swoją nerwowością i musicie całkowicie zmobilizować swoją koncentrację i energię.
Utrudniacie sobie mocno, kiedy w takim momencie koncentrujecie się poniekąd sami na wszystkim, co może się nie udać, albo co uważacie za swoją wadę. Jednak motywujecie się niesamowicie, kiedy sami dodajecie sobie odwagi i podkreślacie pozytywne aspekty:
- „Dobrze przygotowałaś się do tej rozmowy. Dasz radę!”
- „Spogląda na ciebie otwarcie i przysłuchuje ci się. Dobrze!”
- „Twoje zdanie jest tak samo ważne, jak innych. A więc wypowiedz się!”
„Ważne jest dla ciebie osiągnięcie tego. A więc wstaw się za tym!